Złote kolczyki  - skąd się tak naprawdę wzięły?

Podejmując rozważania nad początkami sztuki złotniczej w Polsce, natrafiamy na sporo trudności. Przede wszystkim, jeśli chodzi o zabytki z pierwszego tysiąclecia, są one głównie przedmiotem zainteresowań archeologów i do pewnego stopnia historyków; historycy sztuki zasadniczo rozpoczynają swe badania od czasów późniejszych. Mamy tutaj do czynienia z jednej strony z bardzo ogólnym datowaniem odkrywanych w czasie badań archeologicznych wyrobów, z drugiej zaś z dużą ilością importów, które wprawdzie wyznaczają drogi handlowe i świadczą o zainteresowaniach nabywców (niewątpliwie oddziałały też na wyroby lokalne), ale do badań nad złotnictwem w Polsce są właściwie mało przydatne. Jeśli chodzi o przedmioty odnajdywane stale w postaci tzw. skarbów czy też ozdób stroju w czasie prac wykopaliskowych, wymienić można: pierścionki, zausznice, kabłączki skroniowe, wisiorki,złote kolczyki klamry do szat oraz kaptorgi służące do przechowywania amuletów i ziół. Wyroby te były wykonywane z reguły ze srebra przy użyciu różnych technik. Odlewano je i kuto oraz zdobiono za pomocą stempli. Bardzo często przedmioty te ornamentowano techniką filigranu, co jest zrozumiałe z uwagi na fakt, że nie wymagało to rozwiniętego warsztatu. Należy tu podkreślić, że niektóre ze spotykanych przedmiotów takie jak złote kolczyki uważa się za specjalność polskich warsztatów — mamy tu na myśli kabłączki skroniowe ze żłobkowanym uchem (mówi się nawet o kujawsko-pomorskim typie tych wyrobów).

 

złote kolczyki

Bardzo ozdobnie bywały też potraktowane kaptorgi (rodzaj mieszka), na przykład z Borucina (XI w.) suto ozdobiona filigranem, znaleziona wraz z 35 srebrnymi przedmiotami i 5 złotymi. Jeśli chodzi o miejsce takich znalezisk, wymienić tu można: Brześć Kujawski, Ostrów Lednicki, Sejkowice i Brzozowo Nowe. Należy tutaj zaznaczyć, że wieki X - XI uważa się za okres świetności tego rodzaju wyrobów, a w tym i złote kolczyki które często trudno jednak uznać bez wątpliwości za wykonane na miejscu. Jeśli chodzi o importy, napływały one z dalekich ośrodków z: Bizancjum, Rusi, Gotlandii oraz południowych Niemiec.

Złote kolczyki

 

Doniosłe znaczenie w rozwoju dalszych losów złotnictwa w Polsce miało przyjęcie chrześcijaństwa, utworzenie hierarchii kościelnej i powstanie pierwszych klasztorów. Zjawiska te, idące w parze z konsolidowaniem się państwowości i ustabilizowaniem granic, zaważyły w różny sposób na 

rozwoju złotnictwa. Trzeba bowiem pamiętać, że najwcześniejsze okazalsze wyroby kunsztu złotniczego są to przede wszystkim obiekty o kościelnym przeznaczeniu — kielichy, relikwiarze, złote kolczyki, krzyże ołtarzowe, wreszcie insygnia władzy biskupiej. Cenne źródło stanowią tutaj przekazy archiwalne. Wiadomo na przykład, że cesarz Otton III w 1001 r. przesłał z Pereum pod Rawenną jako dary do Polski nie tylko księgi liturgiczne, ale i naczynia kościelne. Według informacji czeskiego kronikarza Kos- masa w 1038 r. książę Brzetysław wywiózł z Gniezna kosztowności zabrane z kościołów na przeszło 100 wozach, m.in. złote blachy z ołtarza — grobu św. Wojciecha i ogromny krzyż ufundowany przez króla Bolesława Chrobrego. Najwcześniejszy inwentarz skarbca katedry na Wawelu, spisany w 1100 r. za czasów biskupa Maura, wymienia m.in. „calices XVIII, sex ex eis de auro, candelabra X argentea, corona aurea, cruces XII auree, vexillum auro paratum”.

 

 

                                                                                                                      Złote kolczyki

Mamy także informacje o powszechnym używaniu wyrobów złotych na dworach królów i książąt polskich. Według relacji Galla Anonima w Kronice polskiej: „nie tylko komesowie, lecz nawet ogół rycerstwa nosił łańcuchy złote niezmiernej wagi;złote kolczyki tak wszyscy opływali w nadmiar pieniędzy. Damy zaś dworskie chodziły tak obciążone koronami złotymi, naramiennikami, naszyjnikami, łańcuchami złotymi, złotogłowiami i klejnotami, że gdyby ich drudzy nie podtrzymywali, nie mogłyby udźwignąć tego ciężaru kruszców”. Naturalnie trzeba wziąć pod uwagę, że jest to dzieło literackie, a nie inwentarz skarbca kościelnego.

Warto też przypomnieć złoty posąg dziecka wykonany na dworze Władysława Hermana, ofiarowany opactwu w Saint-Giłles w Prowansji, oraz insygnia wywiezione przez Rychezę z Polski do Niemiec. Wszystko to wskazuje na duże zapotrzebowanie na wyroby złotnicze, a w tym złote kolczyki które z całą pewnością pochodziły nie tylko z importu, ale i wykonywane były na miejscu. Zanim jednak zajmiemy się lokalnymi wyrobami, które z natury rzeczy przedstawiają się skromniej, warto zapoznać się z dziełami obcych silnych ośrodków, jakie dostały się do Polski w pierwszych wiekach drugiego tysiąclecia. W tej dziedzinie na pierwszym miejscu z uwagi na wartość artystyczną, ciekawy program ikonograficzny i zagadkową proweniencję, wymienić należy uważaną dawniej za wyrób lokalny (czego nie można zdecydowanie odrzucać) tzw. czarę włocławską.

 

złote kolczyki w Zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie

Po przeprowadzonych w ostatnich latach badaniach porównawczych to srebrne naczynie uważa się hipotetycznie za kielich z X w., wykonany prawdopodobnie na wzór znacznie wcześniejszego wyrobu wschodniego. Warto tu dodać, że czarę włocławską wyróżnia bogata dekoracja figuralna złożona ze scen z dziejów Gedeona według księgi Sędziów.

Największą grupę importów stanowią dzieła ozdobione emalią — wyroby limuzyjskie: relikwiarze, oprawy ksiąg, krzyże i kurwatury pastorałów. Z wymienionych przedmiotów bogatą dekoracją figuralną i ornamentalną wyróżniały się relikwiarze z Czerwińska i Objezierza, jak również dwie skrzynki z Kamienia Pomorskiego (zaginione). Bodaj najwięcej zachowało się górnych partii pastorałów, przeważnie wydobytych z grobów: w katedrze poznańskiej (pochodzący z grobu nr 99), pastorał Jakuba Strepy (?) arcybiskupa halickiego, laska z klasztoru Cystersów w Jemielnicy na Górnym Śląsku z przedstawieniem Archanioła Michała walczącego ze smokiem (Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu), wreszcie pastorał odnaleziony w grobie biskupa Macieja z Gołańczy w katedrze włocławskiej. Złote kolczyki - Wymienione dotychczas dzieła z Limoges przeważnie datowane są na koniec w. XII lub na w. XIII.

Wyroby limuzyjskie nie wyczerpują naturalnie listy przedmiotów sprowadzonych w tym czasie do Polski. Prawdopodobnie z Nadrenii pochodzą dwa kielichy przechowywane w Trzemesznie, obecnie eksponowane w skarbcu katedry w Gnieźnie. Pierwszy z nich, tzw. kielich Dąbrówki, datowany na lata siedemdziesiąte XII w., w całości pokrywa ryta dekoracja figuralna, z użyciem niella, z typologicznie ułożonymi przedstawieniami ze Starego i Nowego Testamentu. Równie bogato dekorowany jest drugi kielich z Trzemeszna, pochodzący z czwartej ćwierci XII w. Naczynie to zdobią liczne sceny figuralne z życia Dawida, Saula, Eliasza i Elizeusza. Wysunięto hipotezę, że kielich ten mógł powstać w Polsce. Jeśliby tak było, należałoby przyjąć, że wykonał go wybitny mistrz wykształcony w którymś zachodnioeuropejskim ośrodku złotnictwa.

Oba kielichy trzemeszneńskie stanowią przykład romańskich naczyń liturgicznych z charakterystycznymi elementami, takimi jak: czara w formie półkuli, kulisty nodus, okrągła stopa i specyficzne przysadziste proporcje.

 

Często odnosi się złotnicze wyroby obce, złote kolczyki sprowadzane do Polski w czasach romanizmu do silnych ośrodków nadmozańskich. Wymienić tu można srebrną oprawę ewangeliarza księżnej Anastazji z czasu około 1160 r. z biblioteki katedralnej w Płocku. Przedstawiono tutaj na awersie Ukrzyżowanie z Matką Boską, św. Janem i donatorką, na rewersie zaś Chrystusa Pantokratora i symbole ewangelistów. W stosunku do oprawy ewangeliarza Anastazji postawiono również hipotezę o wykonaniu go w Polsce przez wykształconego nad Mozą złotnika, co jednak trudno udowodnić.

Z obiektów przywiezionych z zachodu złote kolczyki z Nadrenii, zasługuje na osobne wzmiankowanie zaginiony kielich ze Starej Łomnicy na Śląsku, datowany na drugą ćwierć XIII w. Kielich ze Starej Łomnicy miał bogatą dekorację plastyczną w formie medalionów na czarze i stopie. Nie jest wykluczone, że tego rodzaju zabytki mogły oddziaływać jako wzory przy powstawaniu na miejscu wykonywanych naczyń liturgicznych. Mniejszą grupę aniżeli przedmioty przywiezione z zachodu Europy stanowią obiekty sprowadzone z południa. Na szczególną uwagę zasługują tutaj złote diademy książęce w skarbcu katedry krakowskiej (jeden z czasu ok. 1240 - 1250 związany jest z którąś z córek Beli IV — Kingą lub Konstancją — przerobiony został jeszcze za życia właścicielki na wspaniały krzyż, na którym umieszczono też drugi diadem z tego czasu) oraz powstała około 1260 r. korona na hermie św. Zygmunta, darowana przez króla Kazimierza Wielkiego katedrze w Płocku — obecnie depozyt w Muzeum Narodowym w Warszawie — będąca pierwotnie prawdopodobnie ślubną koroną Jolanty, córki Beli IV, małżonki Bolesława Pobożnego. Wymienione insygnia według ostatnich badań uważane są za wyrób węgierski (podobnie jak odkryty na Wawelu wisior z kryształu górskiego oprawnego w filigran datowany na czwartą ćwierć XII w.). Wielu zwolenników ma również hipoteza, że diademy wykonano w Wenecji, przed połową XIII w.

Warto tu dodać, że wspomniane diademy,złote kolczyki,  wspaniale kameryzowane oraz zdobione przedstawieniami walczących rycerzy i motywami zwierzęcymi, są obok Szczerbca jedynymi insygniami władców, które dotrwały w Polsce z czasów romanizmu.

Kończąc rzecz o importach warto wspomnieć wyroby pochodzące 

z Bizancjum i Rusi. Dzieła złotnictwa bizantyńskiego najlepiej reprezentować może relikwiarz w formie skrzynki (stauroteka) z kościoła św. Krzyża w Łęczycy, datowany na początek XIII w. Z Rusi sprowadzano m. in. tzw. pektorały - składy odnalezione w różnych miejscowościach : w Gnieźnie, Przemyślu i Krośnie.

Mówiąc o importach w dziedzinie złotnictwa, trudno pominąć złote kolczyki i  bogato zdobioną przy użyciu grawerunków i niella rękojeść tzw. Szczerbca — miecza koronacyjnego królów polskich — przechowywanego w Państwowych Zbiorach Sztuki na Wawelu. Mimo wiele lat trwającej dyskusji Szczerbiec nie ma dotąd ustalonej proweniencji. Wiąże się go według nie istniejącego obecnie napisu z nie określonym bliżej księciem Bolesławem i datuje na XIII w. Interesującą nas rękojeść miecza zdobi bogata dekoracja, na którą składają się dwukrotnie powtórzone przedstawienia: Agnus Dei, symbole ewangelistów oraz motywy roślinne.' Omówione dotychczas importy wskazują na duże zapotrzebowanie na wyroby złotnicze, w tym złote kolczyki wyróżniające się wysoką wartością artystyczną, kiórego nie mogła zaspokoić lokalna produkcja. Z drugiej strony sprowadzane do Polski obce dzieła dowodzą poważnych aspiracji donatorów nie zadowalających się przedmiotami o prostej formie.

Obok wyrobów uważanych bez wątpliwości za import są jednak i takie złote kolczyki co do których istnieje duże prawdopodobieństwo, że wykonano je na miejscu, opierając się na osiągnięciach obcych ośrodków sztuki złotniczej. Tego rodzaju hipotezy, sygnalizowane już w odniesieniu do drugiego kielicha z Trzemeszna i oprawy ewangeliarza księżnej Anastazji, wysuwane są naturalnie z zastrzeżeniem, że chodzi tu o prace złotników sprowadzonych z zachodu Europy. Za tego rodzaju lokalne dzieło uważa się patenę ufundowaną (razem z kielichem) około 1180 r. przez księcia Mieszka Starego dla klasztoru Cystersów w Lądzie — obecnie kolegiacie Panny Marii w Kaliszu. Patenę kaliską w całości pokrywają grawerunki z użyciem niella.

 

 

Złote Kolczyki

Kolczyki złote 585 #3236 Kolczyki złote 585 #3236
Cena: 5 635,00 zł
szt.
zobacz więcej
do góry
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl